Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Z pewnością przedtem bawił się kolorowymi kredkami, rysując tęczowe obrazki na chodniku – pewien bęcwał tak widzi przyczyny rasistowskich zdarzeń.

Poszukiwany

Wydawało się, że nacjonaliści zapomnieli o Żydach, skoro mają Arabów i innych „ciapatych”. Ale nie, postawy antysemickie nasiliły się. Już nikt się nie krępuje wyrażać je głośno, bo i tak nic za to nie grozi.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Faszyzm w Polsce.png

Kilka lat temu pojawiły się plakaty, na których były zdjęcia i nazwiska Polaków pochodzenia ukraińskiego, żydowskiego, rosyjskiego, niemieckiego itd. Obywatele pokazywali, że są Polakami, choć różnej narodowości. Dziś chyba nikt by nie miał odwagi tak się zaprezentować.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\anonim na Marię.jpg

„Sztuczne fiołki”

* * *

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\gwałt.png

* * *

Zbigniew Hołdys (Newsweek) o Patryku Jakim:

Problemem staje się pogarda Jakiego dla innych ludzi, niesłuchanie rozmówców, uciekanie wzrokiem po suficie i ścianach, pogróżki pod adresem sędzi, która go karci, bezprawne wyrzucanie adwokatów z sali, wydawanie wyroków przed rozprawą – jakby był księciem w krainie Kimów. Otóż on to gdzieś nabył. Jakiś mroczny las w Aveyron [tam w 1800 r. znaleziono dzikiego chłopca żyjącego jak zwierzę], w którym się wychował, mu przekazał, że tak się postępuje, że się pomiata ludźmi, degraduje ich na wszystkie sposoby, bezpodstawnie, że się mści, poniewiera całym światem – i że w dziele tym nie ma właściwie żadnej granicy. A jest akurat wyposażony w takie DNA, że łakomie to wszystko przyswoił, jeszcze w nagrodę dostał stanowisko (…)

Otóż wyobraziłem sobie, co by było, gdyby ktoś o podobnych predyspozycjach został przeniesiony wehikułem czasu w okolice rewolucji sowieckiej i dostał do ręki prawo realnego wydawania wyroków śmierci. Może by wymiękł, a może zaostrzył kurs? Kto wie?

* * *

Prezydent Duda zażądał od pani premier żeby zdymisjonowała Macierewicza. Chyba wciąż się łudzi, że żyje w normalnym kraju, gdzie obowiązują jakieś rozsądne reguły i świr nie może rządzić, nawet ministerstwem. Rozejrzyj się człowieku!

 

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Duda do Macierewicza.jpg

* * *

Sprawa opony w samochodzie prezydenta wciąż się rozwija. Podano, że prokuratura zwróciła się do producenta opon o potrzebne dane. Sprawa ciągnie się od półtora roku, a my się oburzamy że Rosja nie wydaje wraku samolotu, bo wciąż potrzebny jest do badań. Tu zwykły wypadek bez ofiar, a tam katastrofa samolotu ze śmiertelnymi ofiarami. Jeżeli tamci śledczy stosują takie same metody jak nasi, to śledztwo zakończy się nie wcześniej niż za 50 lat.

 

* * *

Jeszcze o eliminacjach do mistrzostw świata w piłce nożnej:

 

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Polska niedemokratyczna.png

* * *

Jerzy Owsiak stanie przed sądem. Na zakończenie Przystanku Woodstock jak zawsze rapował i śpiewał z artystami. Użył podobno m.in. takich słów: „Pierd** polityków, fałszywy kraj, fałszywa rzeczywistość”, „Chcę ich zapytać o jedno, czy wy macie kur** serce do ludzi?””.

 

Gdyby wygrażał i wyzywał od komunistów i określał (z pieprznymi dodatkami) co należy z nimi zrobić, to nie byłoby sprawy. A tak – ma zarzut używania niecenzuralnych wyrazów.

Owsiak wyjaśnia, że słowa, o które toczy się sprawa, były częścią występu artystycznego.

W moim wykonaniu słowa te mają moc przekazu, mają swoją poezję oraz element rapu, w którym mówimy o wielu sprawach i oceniamy je bardzo emocjonalnie, ale w sposób artystyczny.

Za złamanie artykułu dotyczącego umieszczania w miejscu publicznym nieprzyzwoitych ogłoszeń, napisów lub rysunków, albo używania nieprzyzwoitych słów, grozi kara nagany, grzywny do 1500 złotych, a nawet pozbawienia wolności. Zdecyduje o tym sąd.

Zdjęcie użytkownika Anonimowy Internauta.

* * *

PiS popełnia duży błąd, nie korzystając z osiągnięć poprzedników.

 

W czasach PRL i wiodącej wówczas partii, problemem były zaległości w składkach członków PZPR. Problem ten rozwiązał przedsiębiorca i późniejszy minister Mieczysław Wilczek – po prostu płacił zaległości za wszystkich członków swojej lokalnej organizacji.

W Sieradzu nie umieli rozwiązać tego problemu i podczas zebrania PiS doszło do awantury. Niektórzy członkowie chcieli uiścić zaległe opłaty za swoich bliskich, nieobecnych na zebraniu. Okazało się, że przy wpłacie za inną osobę konieczne jest pisemne pełnomocnictwo zainteresowanego. Doszło do awantury, wezwano policję.

Widać że obecne władze mogłyby się wiele nauczyć od władz PRL, nie tylko tego jak inwigilować i zwalczać opozycję.

* * *

Sądy pracują.

 

Pamiętają Państwo sprawę faceta, który w listopadzie 2015 r. podpalił na wrocławskim rynku kukłę Żyda? Sąd skazał go na trzy miesiące pozbawienia wolności. Sędzia podkreślał znaczną szkodliwość czynu i wzbudzanie uczucia niechęci, wrogości czy braku akceptacji względem osób innego wyznania i narodowości.

Skazany wystąpił o zamianę kary na dozór elektroniczny, ale sąd się nie zgodził. Mimo to Sąd Apelacyjny cofnął sprawę do ponownego rozpatrzenia przez pierwszą instancję.

Skazany czeka na wolności, aż sąd okręgowy ponownie rozpatrzy jego sprawę i zapowiada że „zrobi kukły wszystkich zdrajców z Okrągłego Stołu i będzie je palić”.

* * *

Jacek Żakowski u Jarosława Kuźniara (Onet rano):

(…)

JŻ: Spółki skarbu państwa to są spółki skarbu państwa a nie rządu. A u nas od dłuższego czasu mamy problem żeby odróżnić coś co jest publiczne, np. media albo przedsiębiorstwa, od czegoś co jest rządowe albo samorządowe. Powstała taka kategoria, nie wiem czy zauważyłeś, to już było za Platformy, że odwołuje się jakiegoś prezesa, jakiegoś urzędnika, ponieważ szef stracił do niego zaufanie. No to jest problem tego szefa, musi pójść do psychologa, ma problem z zaufaniem, to się jakoś daje leczyć. Ale co to znaczy? To znaczy że on uważa że jest dysponentem tego. Nie! On jest tylko urzędnikiem. Dziś rząd też ma takie poczucie, że może zrobić z mediami publicznymi co chce, bo jemu podlegają. To jest kradzież. To jest próba ukradzenia państwa społeczeństwu, czy jak wolałby powiedzieć PiS – narodowi. I to powoduje że państwo staje się bytem abstrakcyjnym ponieważ pada łupem kolejnych zwycięzców i samo z siebie nie istnieje. Mamy „Polska PiSu” – nie „Polska Polaków”, „Polska Platformy” – nie „Polska Polaków”. (…)

Takie doświadczenia ciężkie jak teraz, hartują, budują świadomość. Ludzie zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że gdyby to nie politycy wyłaniali władze mediów tylko jakieś ruchy społeczne, jakieś instytucje publiczne, gdyby np. w mediach istotną rolę odgrywały związki zawodowe i twórcze… Kiedyś był taki pomysł żeby tylko spółki akcyjne mogły być właścicielami mediów, bo są notowania na giełdzie, czyli podlegają pewnym standardom, nawet prawnym. Trzeba szukać takich rozwiązań.

JK: Myślisz że jesień to jest taki czas kiedy widzom, czytelnikom przyjdzie się pożegnać z kilkoma tytułami?

Mam nadzieję że tak nie będzie, ale szaleństwo tej władzy może się rozwijać. Nie jesteśmy w stanie dzisiaj przewidzieć jak daleko to szaleństwo pójdzie. To ma znamiona obłędu. Sytuacja jest taka, że te media, o przejęciu których przez spółki skarbu państwa PiS mówi, wszystkie balansują na krawędzi opłacalności. Jeżeli ta władza je przejmie i spotka je taki los jak państwową pisowską telewizję publiczną, że straci w ciągu roku 30-40% odbiorców, to będzie bankructwo. A co ci widzowie ze sobą zrobią? Przecież są nowe media. Może Kuźniar jeździć sobie po Polsce swoim autkiem i gadać. Zamkną cię to jakiś następny Kuźniar się pojawi.

Trzeba by rzeczywiście wprowadzić jakiś system koreański żeby ta idea pisowska się sprawdziła – repolonizacji czy dekoncentracji, żeby ten cel osiągnąć. Nie wiem czy oni są w stanie to zrobić.

Ale zobacz, jeszcze chwilę temu nie myśleliśmy że są w stanie zrobić z sądami to co zrobili. Na chwilę się to wszystko zatrzymało, bo Andrzej Duda powiedział „stop”. Ale dzisiaj słyszę, że Andrzej Duda już tam swoje pisze, a w piątek rusza kampania przygotowywana przez firmę prywatnych piarowców dla Beaty Szydło, gdzie będą uderzać w sądy tak mocno jak nigdy, żeby wytłumaczyć narodowi że muszą dokończyć dzieła.

No tak, ale bym zwrócił uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze ten naród nie jest tak zidiociały jak PiS by chciał. Widać, że tak absurdalnych tez, jak np. „zamach smoleński”, rozum tego narodu nie przyjmuje. Jest bariera intelektualna. A drugie, jednak w środowisku tej władzy są ludzie którzy mają jakieś poczucie odpowiedzialności. Jakieś, ja nie mówię że duże. Ale dla nich pewne rzeczy są do przyjęcia, a pewne już nie. Andrzej Duda, teraz prof. Królikowski mówi o tym co przygotował sądom. Myślę że są limity i że jednym z tych limitów będzie właśnie wprowadzanie tu systemu koreańskiego w paru dziedzinach, m.in. dotyczących sądów i mediów. Bardzo trudno jest robić dyktaturę kiedy ma się zaplecze polityczne, które ma zastrzeżenia do dyktatury.

No ale z drugiej strony to jest zaplecze Dudy. (…) On wtedy mógł wyjść na mównicę, bo piłka była po jego stronie i powiedzieć „nie”, a dzisiaj piłka będzie po stronie Sejmu, w którym wiemy kto ma większość i oni będą mogli spokojnie powiedzieć „nie, panie prezydencie, bośmy się obrazili na pana za tamto”.

Jedni tak, drudzy nie. A ta większość, która dzisiaj jest w Sejmie, nie jest taka duża. Wystarczy że dziesięciu posłów Prawa i Sprawiedliwości zachowa się uczciwie i już nic z tych planów nie będzie. Oczywiście trzeba się przygotowywać na najgorsze, kopać doły, schrony itd., ale myślę że te sprawy nie są zdecydowane. Każdy z tych co siedzą w Sejmie ma nazwisko, ma życie przed sobą, ma jakiś dorobek za sobą i musi w świetle tego oceniać co się dzieje. Ponosi indywidualną odpowiedzialność, to nie jest tak że kiedyś będzie można wszystko zwalić na tego okropnego Kaczora. To jest paręset ludzi którzy ponoszą tę odpowiedzialność i oni muszą mieć tę świadomość. Żadnej pani Pawłowicz historia nigdy nie zwolni z odpowiedzialności.

Wiem że pogoda będzie inna, że klimat będzie inny, że buzuje i że jak ktoś sobie robi przerwę na miesiąc czy dwa to trudno żeby znowu tak buzowało. Ulica, ta młoda ulica, nie tylko warszawska, ale w wielu polskich miastach, wychodziła w wakacje żeby powiedzieć „nie” demolce sądów, sądzisz że teraz to się powtórzy?

Nie jestem tego pewien.

Zawrzało na chwilę i koniec?

Są takie momenty kiedy to jest łatwiejsze, są takie kiedy to jest trudniejsze. Jednak jakieś wybory się zbliżają. A są takie wybory, nie wiem czy zwróciłeś uwagę, które trwają. W tym tygodniu i przyszłym mamy wybory do trójek klasowych i do rad rodziców w szkołach. To są fundamentalnie różne wybory. To co te rady rodziców mogą zrobić… mało kto w Polsce zdaje sobie z tego sprawę, że one decydują o tym co się dzieje w szkole, jak jest realizowana podstawa programowa…

Czyli ile Zalewskiej jest w szkole.

Ile absurdu a ile czegoś co tym dzieciom pomaga.

Ja bardzo jestem za tym żeby ludzie protestowali na ulicach ale najbardziej bym chciał żeby protestowali na zebraniach klasowych, żeby organizowali się w radach szkół. To jest niezwykle ważne. Od tego zależy przyszłość. Od demokracji też trochę, bo jakby pięć milionów ludzi wyszło na ulice to Kaczor będzie trząsł portkami. Ale Kaczor dość dobrze znosi protesty.

Wysyła tylko kota do okna, kot tam spojrzy i mówi „wiesz, to garstka ludzi, nie przejmuj się”.

No tak, pochodzą i pójdą do domu. Natomiast jeżeli się uda zdobyć te rady rodziców, one mają ogromny wpływ na samorządy, to potem w wyborach samorządowych jest ludzki kapitał, liderzy tych lokalnych społeczności.

Trochę mam żal do kolegów w mediach, że na te wybory, które trwają, bardzo mało osób zwraca uwagę.

Mówiło się że przyjdzie jesień i już nawet nie będzie chodziło o sądy ale o coś bardzo bliskiego ludziom, o szkołę po reformie. Psioczymy na nią, zwracamy uwagę na to co jest nie tak, ale to nie burzy ludzi tak jak by się mogło wydawać że będzie burzyło.

To jest coś co wynieśliśmy z tego ćwierćwiecza transformacji – poczucie nieodpowiedzialności. Posyłamy nasze dzieci do szkoły, albo nasze kochane wnuczki – „wnusiu kochany, co tam w szkole?”, ale co ta babcia czy rodzice są gotowi zaofiarować tej szkole? (…) Trzeba zdobyć własną szkołę, od tego się zaczyna szkołę, to jest nasze, to nie jest ich.

Wczoraj mieliśmy takiego fajnego dyrektora jednej z podstawówek w Warszawie. Przyszedł w bluzie, w dżinsach, fajnie opowiadał. Mówił o moralności w szkole, czego mu brakuje, że tak naprawdę to powinna być ewolucja a nie rewolucja, że szkoła powinna się zmieniać permanentnie ale w taki rozsądny sposób. Słychać było, że ten facet ma kręgosłup i jest w stanie powiedzieć „nie” jeżeli będzie słyszał absurd, jeżeli ktoś przyjdzie i mu powie „słuchaj, wyjmujemy tą książkę i wkładamy tego poetę bo dzisiaj przekierowujemy się trochę na biało-czerwono”. Tylko do tego potrzeba mimo wszystko odwagi.

Ale przede wszystkim trzeba oparcia w rodzicach. To, z jakich książek z zestawu do wyboru uczą się dzieci, jakie książki czytają, to zależy od rodziców, od rady rodziców. To czy na przykład są zajęcia wychowania seksualnego. Każda rada rodziców może zorganizować zajęcia z wychowania seksualnego prowadzone przez PONTON czy jakąś inną sensownie myślącą organizację. Jesteśmy w stanie to zrobić, tylko nie próbujemy. Przecież to od lat było.

To współczesne czasy sprawiły że można poczuć, że właśnie tam masz władzę? Jak już władzy globalnej nie zmienisz, przynajmniej przez najbliższe dwa lata, to chcesz to zrobić na niższym poziomie?

Na tym polega demokracja. Nigdy nie próbowaliśmy z niej korzystać. Nie myślę o tym że mało osób głosuje w wyborach parlamentarnych. Natomiast to że masowo narzekamy… We wszystkich mediach słychać, że brak wychowania seksualnego. Dlaczego tego brak? Ministerstwo tego nie promuje, no dobra, takie mamy ministerstwo, takie mieliśmy beznadziejne ministerki poprzednie, taką mamy beznadziejną ministerkę teraz. Ale przecież możemy to zrobić, nam wolno.

Mój komentarz do tego, że można by samemu wprowadzić zmiany w szkole, rady rodzicielskie mogłyby wprowadzić wychowanie seksualne itd.

Jestem pesymistą, to nie jest łatwo wyjść z czymś takim w środowisku klerykalnym. Jest też powszechne podejście ludzi takie jak w tej anegdocie:

Turysta pyta wieśniaka gdzieś na dalekiej wsi w Meksyku:

– No a jak wam się tu żyje?

– Oj źle, panie, źle, nic tu nie rośnie.

– Jak to, a jak by posadzić…

– A jakby posadzić to rośnie, rośnie.

PIRS  

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: