Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

 Na Atlantyku rozpętały się trzy huragany jednocześnie. Największe zniszczenia przyniosła „Irma”, potwór piątej, najwyższej kategorii w skali Saffira-Simpsona. Prędkość wiatru dochodziła do 300 km na godzinę. Kataklizm spustoszył wyspy Karaibów, zagroził Florydzie i spowodował największą ewakuację w  historii Stanów. Władze Florydy ogłosiły stan wyjątkowy.

Gubernator Rick Scott w  dramatycznych słowach wezwał mieszkańców do  ucieczki: „To  najbardziej katastrofalna burza, jakiej doświadczył nasz stan. Możemy odbudować wasze domy, ale nie będziemy mogli przywrócić was do  życia”. Opuszczone przez większość mieszkańców Miami zmieniło się w miasto widmo. Stan wyjątkowy ogłoszono także w stanach Karolina Północna i Południowa oraz w nadbrzeżnej części Georgii.

Żywioł łamał palmy, zrywał dachy, wiele budynków zrównał z  ziemią, wyrzucał na  brzeg jachty i  łodzie. Sześciometrowe fale druzgotały hotelowe tarasy. Przepiękne nadmorskie miejscowości uważane przez turystów za raj na ziemi zostały zmienione w morza ruin.

 

Huragan „Irma” uznany został za  rekordowy, wręcz „nuklearny”. To najpotężniejszy tego rodzaju kataklizm, jaki kiedykolwiek szalał na  Atlantyku poza regionem Karaibów i  Zatoki Meksykańskiej.

W czwartek francuska służba meteorologiczna wydała komunikat: „«Irma» obraca się już ponad 33  godziny jako sztorm tropikalny najwyższej kategorii.

Takiej intensywności w  tak długim czasie nie było na  świecie od  początku ery satelitarnej”. Na domiar złego w ślad za potworem wielkości Francji sunął huragan „José”, zaklasyfikowany w nocy z  czwartku na  piątek do  3. kategorii, potem zaś do kategorii 4. (szybkość wiatru do  195  km na  godzinę).

W  Zatoce Meksykańskiej powstał trzeci cyklon tropikalny – „Katia”, kategorii 2. (szybkość wiatru do  140  km na  godzinę). „Katia” zmierzała do  wybrzeży meksykań- skiego stanu Veracruz.

Po raz ostatni trzy takie żywioły jednocześnie szalały na  Atlantyku w  2010 roku, a pięciu naraz nie było nigdy.

Piekło na rajskich wyspach

W  środę około godziny 1 czasu miejscowego „Irma” spadła jak gigantyczny młot na  zamieszkaną przez około 1800 osób wysepkę Barbuda, stanowiącą część wyspiarskiego państwa Antigua i  Barbuda w  archipelagu Małych Antyli.

Prawie wszystkie budynki zostały zniszczone. Reporterka telewizji ABS TV Antigua relacjonowała: – To było jak w filmie grozy. Samochody śmigały nad naszymi głowami. Miotane przez wichurę 40-stopowe kontenery latały w prawo i w lewo. Ludzie przywią- zywali się linami do dachów, aby nie porwała ich burza.

Wstrząśnięty premier tego karaibskiego kraju Gaston Browne powiedział, że  wyspa znalazła się pod wodą i  właściwie nie nadaje się do  zamieszkania.

Anna Baltimore Thompson, mieszkanka Barbudy, żaliła się: – Było to straszne, przerażające doświadczenie. Musiałam z  całą moją moją siedmioosobową rodziną, w  tym dwumiesięcznym dzieckiem, schować się w  szafie. Zanim jeszcze huragan uderzył z całą siłą, dach naszego domu został zerwany.

Strażacy i policjanci zabrali nas do schroniska. Teraz nie wiemy, jak przeżyć, dokąd mamy pójść. Każdy dom, cała infrastruktura – wszystko zostało zniszczone. I jeszcze zbliża się następny huragan. Uważam, że wyspa powinna zostać ewakuowana.

 

Tego samego dnia spustoszona została licząca 80 tysięcy mieszkańców karaibska wyspa Saint- -Martin, która dzieli się na  część francuską i holenderską (Sint Maarten). Żywioł unicestwił 95 procent budynków, zdewastował port, rozrzucił kontenery okrętowe. Przewodniczący samorządu francuskiej części wyspy Daniel Gibbs powiedział:

–  Wszędzie wraki statków, wszędzie zniszczone domy i zerwane dachy. To  niewiarygodne. Tego nie można opisać. Obrócone w  perzynę zostało lotnisko Princess Juliana, położone w  holenderskiej części wyspy, słynące z tego, że  samoloty podchodzą do  lądowania prawie nad głowami plażowiczów.

Ale kataklizm obalił ogrodzenia, woda wdarła się do  hali odpraw, pasy startowe zostały pogrzebane pod warstwą gruzu, runął jeden z rękawów lotniczych.

Słyszano, jak wielkie kamienie uderzały w kadłuby samolotów. Na wyspie nie ma prądu, bieżącej wody ani benzyny. Holenderskie okręty wojenne niosące pomoc nie mogły zawinąć do  zniszczonego portu.

Rząd Holandii wysłał dodatkowe oddziały wojska i  policji, aby powstrzymać uzbrojonych w  maczety i  broń palną grabieżców wykorzystujących panujący na wyspie chaos.

 

W środę wieczorem huragan zbliżył się do wyspy Portoryko, będącej terytorium nieinkorporowanym Stanów Zjednoczonych. Na  szczęście niemal ją ominął, ale i tak po przejściu wichury milion mieszkańców nie ma  prądu, a  50 tysięcy –  bieżącej wody. Gubernator Portoryko Ricardo Rosselló powiedział:

–  Możemy zacząć dziękować Wszechmogącemu. Nasze modlitwy zostały wysłuchane.

Ziemia zadrżała w Meksyku

Poważnych zniszczeń doznały Dominikana i Haiti. Według wstępnych informacji na Karaibach kataklizm zabił co najmniej 24 ludzi, prawie 200 zostało rannych.

W  Portoryko zginęły trzy osoby, na  amerykańskich Wyspach Dziewiczych cztery, na  brytyjskich Wyspach Dziewiczych także cztery, jedna na  Barbudzie i  jedna na  wyspie Anguilla. Na  należących do  Francji terytoriach karaibskich śmierć poniosło co  najmniej dziewięć osób.

Na  Barbados stracił życie utalentowany zawodowy surfer, 16-letni Zander Venezia, który chciał wykorzystać wzburzone przez huragan morze do śmiałych wyczynów. Rzucony przez fale na  rafę koralową, zalany krwią, wkrótce skonał.

W  wyniku kataklizmu na  Karaibach poszkodowanych zostało 1,2  miliona osób. Według Czerwonego Krzyża liczba ta  może wzrosnąć do 26 milionów.

 

W  piątek huragan „Irma” nieco osłabł –  do  kategorii 4. –  ale i  tak prędkość wiatru dochodziła do  250  km na  godzinę, zaś ulewa przybrała rozmiary biblijnego potopu. Tropikalne cyklony nie były dla Ameryki jedynym nieszczęściem.

W  nocy z  czwartku na  piątek najpotężniejsze od  stu lat trzęsienie ziemi nawiedziło Meksyk. Epicentrum znajdowało pod dnem Oceanu Spokojnego, około 120 kilometrów od miasta Tres Picos w stanie Chiapas.

Wstrząsy miały siłę 8,1  stopnia. W  mieście Meksyk zakołysały się budynki, zatrwożeni ludzie wybiegali na  ulicę. Zginęło co  najmniej 61 osób, ale władze podkreślają, że informacje o stratach będą jeszcze napływać przez następne dni.

Obawiano się wygenerowanych przez wstrząsy fal tsunami. Te nadeszły, na szczęście nie były groźne.

Strach nad Florydą

W sobotę żywioł uderzył w Kubę. Przeprowadzono ewakuację 700 tysięcy mieszkańców oraz 37 tysięcy zagranicznych turystów.

Nad Kubą burza znowu nabrała mocy –  stała się huraganem kategorii 5. Straszliwa „Irma” toczyła się w  stronę wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Gubernator Rick Scott ostrzegł w  piątek, że  Floryda znalazła się na  celowniku atomowego huraganu. 6 milionów ludzi ucieka- ło z zagrożonego kataklizmem stanu.

Na  autostradach utworzyły się gigantyczne korki. Wielu uciekinierów znalazło się w pułapce. Władze wysłały eskortowane przez policję ciężarówki z paliwem do stacji benzynowych. Ewakuację zarządzono także dla nadbrzeżnych regionów stanu Georgia, w  tym dla miasta Savannah.

Linie lotnicze zorganizowały dodatkowe loty, aby wywieźć z  zagrożonych terenów jak najwięcej ludzi, aczkolwiek internauci skarżą się, że  wykorzystano tę  okazję do drastycznego podwyższenia cen biletów.

Istnieją obawy, że  huragan uderzy w elektrownie atomowe Turkey Point i St. Lucie znajdujące się na  atlantyckim wybrzeżu Florydy. Rzecznik siłowni powiedział, że jeśli kataklizm się do nich zbliży, reaktory zostaną wyłączone.

 

Eksperci biją na alarm: „Irma” może spowodować na  terytorium Stanów Zjednoczonych większe szkody niż śmiercionośny „Andrew”, huragan kategorii 5. „Andrew” w sierpniu 1992 roku spustoszył wyspy Bahama i  Florydę.

Zabił 65 osób, zniszczył ponad 63 500 domów. Straty materialne wyrządzone przez tę klę- skę żywiołową wyceniono na  26,5 miliarda dolarów. Zdaniem ekspertów szkody spowodowane przez „Irmę”, mogą wynieść 120 miliardów dolarów.

Komentatorzy zwracają uwagę, że  trzy huragany rozpętały się na  Atlantyku dwa tygodnie po  tym, jak sztorm tropikalny „Harvey” siał spustoszenie w  Teksasie.

Od  początku sierpnia na  Atlantyku powstało aż siedem huraganów. Po raz ostatni szalało ich tyle w 1893 roku. Premier Gaston Browne, którego państewko mocno ucierpiało z powodu żywiołu, uczynił aluzję do prezydenta Trumpa:

– Zmiana klimatu jest rzeczywistością na  Karaibach. Ponosimy jej konsekwencje. A jest na świecie kilku przywódców, którzy twierdzą, że  zmiana klimatu nie jest prawdziwa.

(KK) "Angora" nr 38/2017 Na podst.: CNN, New York Times, BBC, AFP, Miami Herald

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 4 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005A

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: