Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

W  2017 roku odnotowano cztero krotnie więcej zachorowań na odrę niż rok wcześniej, z czego kilkadziesiąt przypadków śmiertelnych. Światowa Organizacja Zdrowia bije na alarm. Odra jest niezwykle zakaźna. Dawniej uważana była za chorobę wieku dziecięcego, dziś coraz częściej diagnozowana jest u dorosłych. Jej objawy to gorączka, suchy kaszel, mokry nos i zapalenie spojówek, do których dołącza się charakterystyczna wysypka podobna do różyczki albo szkarlatyny, poprzedzona tzw. plamkami Koplika (uwidaczniają się 24 – 48 godzin wcześniej na błonie śluzowej policzków).

 

Absencja chorych w szkole i pracy trwa od 2 do 3 tygodni, wliczając okres mylonego z przeziębieniem ogólnego rozbicia przed właściwym rozpoznaniem. W co czwartym europejskim kraju można mówić o epidemii. Najgorzej jest w Rumunii, we Włoszech i na Ukrainie.

W tych krajach odrę zdiagnozowano łącznie u 15 tys. osób. To zastraszają- co dużo. Chodzi wyłącznie o przypadki potwierdzone, nie te prawdopodobne ani podejrzane. W Grecji, Niemczech, Serbii i Francji zaobserwowano skupiska będące ogniskami wirusa. Takie skupiska są bardzo niebezpieczne jako środowiska, z  których wywodzą się zainfekowani − osoby, w których organizmach stwierdzono obecność zarazków warunkujących powstanie choroby zakaźnej.

Jeśli większa grupa zakażonych zetknie się z  nieszczepionymi dziećmi i dorosłymi, którzy w dzieciń- stwie nie przechorowali odry, to rozmiar epidemii może wymknąć się spod kontroli. Rosnące zagrożenie odrą to krok wstecz dla Europy, która od 2012 roku kładzie nacisk na próby jej całkowitego wyeliminowania, razem z różyczką.

W tym celu państwa monitorują trendy w występowaniu chorób i przekazują informacje o wykrywaniu tych zakaźnych i o skuteczności działań profilaktycznych. Taka współpraca dwa lata temu przynosiła owoce: w statystykach zachorowań liczby gwałtownie spadały, a rok 2016 uznano nawet za przełomowy pod względem skuteczności zwalczania odry i różyczki.

Sukces okazał się nietrwały – jego podwaliny runęły wskutek tsunami ruchów anty szczepionkowych, kiedy to przekonywano, że szczepionki przeciw odrze są groźniejsze od samej choroby i obwiniano je za pojawienie się autyzmu u dzieci.

Tymczasem jedyną skuteczną obroną przed odrą pozostaje szczepionka, i to tylko podana w zalecanej liczbie dawek (najczęściej dwa razy).

We wrześniu 2017 roku w Katanii zmarł 42-letni Włoch, który nigdy nie był szczepiony na odrę. U lekarza rodzinnego pojawił się z wysoką gorączką – powyżej 40 st. C. Dwa dni później dostał wysypki, po kolejnych 10 dniach nie żył.

Latem w Rzymie, w watykańskim szpitalu im. Dzieciątka Jezus, zmarła półtoraroczna dziewczynka. Jej przypadek był szczególnie tragiczny: została zaszczepiona przeciwko odrze w czasie, kiedy już była na nią chora.

W przeddzień wypisu dziecka do  domu doszło do kryzysu i zatrzymania krążenia. Te historie czarnej kroniki spowodowały, że w trwającym roku szkolnym do włoskich szkół, przedszkoli i żłobków nie dało się zapisać dzieci nie szczepionych. Dokumentację medyczną skrupulatnie sprawdzano.

Światowa Organizacja Zdrowia piętnuje absurd XXI wieku, polegający na tym, że we współczesnej Europie można stracić zdrowie i  życie wskutek dobrze poznanej choroby, przeciwko której szczepionka istnieje od  ponad pół wieku.

Komplikacje po odrze, zwłaszcza jeśli gorączka nie daje się zbić przez sześć dni, są poważne: od zapalenia ucha środkowego, przez zapalenie płuc, po ból głowy, sztywność karku i  wymioty związane z demielinizacyjnym zapaleniem mózgu.

(ANS) "Angora" nr 9/2018  Na podst.: Panorama, Il Giornale, La Repubblica

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: