Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Brytyjski futurolog dr Ian Pearson mami wizją wiecznego życia dzięki postępom inżynierii genetycznej i wymianie zużytych organów. I to już od 2050 roku. Mniej ambitne, lecz przyjemniejsze nowiny głosi prof. Claudia Kawas z Uniwersytetu Kalifornijskiego. Formułuje pięć warunków, które trzeba spełnić, by  przeskoczyć barierę 90. roku życia. Te najsmakowitsze, wymieniane przez uczoną, zostawmy na koniec, rozpoczynając od standardowych.

 

Czerpanie radości z bycia 90-latkiem umożliwią umiarkowane ćwiczenia fizyczne od 15 do 45 minut tygodniowo. Niwelują ryzyko wcześniejszego pogrzebu o 11 proc. Tak, wiemy, hasło aktywności fizycznej to oklepana mantra moralistów od zdrowego życia, ale już się robi ciekawiej.

Kolekcjonerów znaczków i wszelakich hobbystów uraduje wieść, że uprawianie hobby, przynajmniej przez dwie godziny dziennie, zmniejsza ryzyko zgonu przed 90. o 21 proc. Dystans do stulecia urodzin zmniejsza się, jeśli hobbyści popijają kawę – dwie filiżanki (800 mg kofeiny) dziennie. Widmo przedwczesnej śmierci zmniejsza się o 10 proc.

Tu  wkraczamy w  rejony wieści przyjemnych. Nadwaga to kompleks milionów ludzi, zaszczuwanych przestrogami lekarzy i  docinkami bliźnich. Torturują się przysiadami i joggingiem, maltretują sałatą z otrębami, o  golonce boją się myśleć. Prof. Kawas niesie im dobrą nowinę: nie lękajcie się sadła! Jeśli nie macie go naprawdę dużo, kilka kilogramów ekstra nie tylko wam nie przeszkodzi, lecz pomoże w  przekroczeniu 90.

Osoby z niedowagą, podobnie jak bardzo otyli, mają mniejsze szanse. Redukcja ryzyka przedwczesnej śmierci o trzy proc. to może niedużo, ale wziąwszy pod uwagę wcześniejsze traktowanie nadwagi, przełom jest imponujący.

Eksperci wciąż utrzymują, że znaczna otyłość implikuje nadciśnienie, choroby serca, cukrzycę typu II, schorzenia skóry i problemy hormonalne, lecz od bardzo niedawna przyznają, że umiarkowana nadwaga zapewnia „dłuższe i zdrowsze życie” niż to, którym się cieszą osoby szczupłe i  chude. W  przypadku tych ostatnich ryzyko śmierci rośnie o 50 proc.

Organizm ludzki jest tak zaprogramowany, by w schyłkowej fazie życia zwiększać (umiarkowanie!) masę ciała o 2,3 do 4,5 kg w ciągu dekady. – Nie jest źle być chudzielcem w młodości – twierdzi prof. Kawas – ale bardzo źle być nim na starość.

Prof. Kawas rozpoczęła prezentację wniosków ze studium badawczego, które trwało niemal 40 lat i objęło 1700 ludzi. Dwa kieliszki wina lub dwie butelki piwa codziennie to... gwarancja dłuższego życia!

Popijanie zmniejsza groźbę przedwczesnego zejścia o 18 proc. – w porównaniu z abstynentami. – Nie potrafię tego wyjaśnić –  przyznaje prof.  Kawas – ale mocno wierzę, że umiarkowana konsumpcja alkoholu zapewnia długowieczność.

Wyniki wcześniejszych studiów badawczych upoważniły do  wniosków, że  spożywanie ograniczonych ilości alkoholu zmniejsza ryzyko ataku i chorób serca. Wciąż odkrywane są pożyteczne właściwości piwa: redukuje ciśnienie krwi, stymuluje obniżenie wagi ciała. To  zasługa występującego w chmielu flawonoidu o nazwie xanthohumol.

Jego działanie umożliwia zaleczenie uszkodzeń narządów wywołanych wysokotłuszczową dietą, tzw. syndrom metaboliczny. Badania prowadzone na Uniwersytecie Oregonu wykazały, że xanthohumol redukuje odporność na insulinę, przez co zapobiega cukrzycy typu II. Aktywizuje także działanie leptyny – hormonu, który wydaje mózgowi sygnał, by zakończyć jedzenie i rozpocząć spalanie tłuszczów.

Piwo jest bogate w witaminy z grupy B, PP oraz cynk, potas i włóknik. Zawiera substancje, które niszczą wirusy wywołujące m.in. zapalenie płuc, a także antyutleniacze.

Obniża ryzyko raka, szczególnie prostaty, poprawia sen, zapobiega wapnieniu kości. Redukuje ryzyko demencji, poprawia zdolność rozwiązywania problemów. Wpływa pozytywnie na skórę i włosy, chroni przed nadmiarem słońca.

Piwo kryje w sobie pułapkę: niemieccy naukowcy wykryli, że związek chemiczny hordenina występujący w dużej obfitości w jęczmieniu, aktywizuje receptory dopaminy, która da uczucie przyjemności. Hordenina powoduje jednak efekt zwany głodem hedonistycznym; w efekcie je się więcej i więcej pije alkoholu.

Również picie wina w niewielkich ilościach wpływa pozytywnie. Wcześniejsze badania wykazały, że dzieje się tak za sprawą resveratrolu, który występuje w winogronach i winie, a jak odkrył zespół dr Rosie Perkins z londyńskiego Center for Performance Science, resveratrol działa antydepresyjnie, łagodzi stany zapalne i poprawia transmisję sygnałów w mózgu.

Farmakologiczne kuracje antydepresyjne przynoszą tymczasową ulgę tylko niecałej połowie pacjentów.

Wykład prof. Kawas o tym, jak wydłużyć życie, kończy prysznic zimną wodą: nie ma gwarancji, że długie życie będzie zdrowe...

(STOL) "Angora" nr 9/2018 Na podst.: Journal of American Medical Association, YourTango, MSN, Daily Mail

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 5 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: