Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Teraz PiS uchwalił ustawę pozwalającą zdegradować po śmierci gen. Jaruzelskiego i innych wojskowych. Marek Borowski wyjaśnia to następująco. Ustawę wymyślił i lansował Macierewicz. Odłożono ją na bok. Ale gdyby jej teraz nie uchwalono, to Macierewicz podniósłby krzyk że Kaczyński broni Jaruzelskiego, zwołałby swoich zwolenników i utworzył swoją frakcję lub partię, co stanowiłoby zagrożenie dla Kaczyńskiego.

 

Podobnie tłumaczy się tolerancję, a nawet wspieranie polskich neonazistów zwanych narodowcami – Kaczyński nie chce mieć konkurencji z prawej strony.

To smutny obraz polityki. Partie i ich przywódcy dostosowują się do ciemnej części elektoratu, a nawet podgrzewają to co w nim niedobre, żeby zdobyć głosy. Dlatego też często mają mętne programy, starają się unikać wyraźnych poglądów, żeby nie zrazić nikogo z „konserwatywnych” wyborców. Kiedy mają władzę, to też zwykle nie dotrzymują obietnic, których realizacja mogłaby zniechęcić do nich najciemniejszy elektorat. Liczą na to, że może ewolucyjnie samo coś się zmieni, a na razie ich światlejszy elektorat zrozumie, że nie warto kruszyć kopii o jakieś in vitro czy związki partnerskie, bo przeciwnicy polityczni i Kościół katolicki podburzą ludzi przeciw nim, a po nich przyjdą gorsi.

Stąd powstają przedziwne oceny i opinie, że np. ktoś pozwalający na ekscesy antysemickie w istocie nie jest antysemitą, ale po prostu wytrąca antysemicką broń z ręki przeciwników politycznych. Ktoś jest za praworządnością, ale łamie prawo, bo przeciwnicy polityczni podburzają „po tej linii” ciemny elektorat i trzeba przejąć inicjatywę. Dlatego na przykład toleruje się karanie „wstecz” bez sądu całych grup obywateli – tylko za fakt pracy w instytucji którą uznano teraz za przestępczą.

Ktoś stwierdził kiedyś, że jeżeli coś wygląda jak mocz, pachnie jak mocz i smakuje jak mocz – to to jest mocz. Jeżeli ktoś pozwala prześladować ludzi o innym wyglądzie, pochodzeniu czy religii – to jest rasistą, nawet jeśli mówi, że osobiście mu się to nie podoba. Jeżeli ktoś łamie prawo, to jest przestępcą, bez względu na to jakie podaje usprawiedliwienia.

Nie ma światłych polityków, którzy by jasno definiowali swoje poglądy i próbowali do nich przekonać elektorat. Mamy jakąś papkę polityczną, gdzie odbywają się potyczki mające wykazać, że ci drudzy są gorsi, ale nie z powodu poglądów, bo poglądy mamy podobne – my też jesteśmy patrioci i nienawidzimy (tu wpisać: „komuny”, Ruskich, Niemców itd.), ale po prostu my jesteśmy za tym, żeby było dobrze, a oni są źli.

Gdyby przeprowadzono debatę w społeczeństwie to okazałoby się, że związki partnerskie nie są czymś złym i nikomu nie zagrażają. Nikogo przecież się nie zmusza, żeby zrezygnował ze ślubu i wstąpił w związek partnerski. Sondaże wykazywały poparcie dla tej idei, podobnie jak do in vitro.Ale to wymagałoby starcia się z przeciwnikami politycznymi, których wsparłby ciemny Kościół katolicki. I nastroje mogłyby się odwrócić, tak jak w przypadku przyjęcia imigrantów. W tej ostatniej sprawie prawie nikt nie bronił idei przyjęcia ofiar wojny, pozwolono na rozpętanie lęków, a Kościół niby był za, ale delikatnie i krótko, bo obawia się konkurencji innych religii i obawiał się stanąć przeciwko ciemnocie odłamu wiernych (którą zresztą wielu kapłanów podziela).

Jest jak w dziecięcej piosence: „Stary niedźwiedź mocno śpi. My się go boimy więc go nie zbudzimy. Jak się zbudzi to nas zje”. Ten niedźwiedź – to ciemna część elektoratu, ale na niej opiera się Kościół i nie zależy mu na tym żeby ten elektorat się zmienił. „Kochaj bliźniego jak siebie samego” – owszem, z takim hasłem możemy rechrystianizować Europę, z tym że pokażemy im, że kochają nieodpowiednich bliźnich.

Chciałoby się zaśpiewać, jak w piosence z kabaretu Olgi Lipińskiej: Czuj duch, Europo, idziemy do ciebie, my fantastyczni Polacy.

https://youtu.be/Ykhr6LrQQJA

 Ale politycy obawiają się nie tylko drażliwych tematów. Platforma, kiedy rządziła, nakazała demontaż fotoradarów, bo protestowali kierowcy płacący mandaty. Fotoradary tylko rejestrują czy przekracza się przepisy ruchu drogowego. Aż dziw, że nie zlikwidowano wtedy policji drogowej, bo jej działania też nie podobają się kierowcom.

Tak wygląda to mniejsze zło, które wybieramy.

Mamy marnych polityków, którzy nie nadają się na przywódców, choć udaje im się zdobyć władzę. Pamiętam w roku 1981 wybory do władz Solidarności. Zapytano wtedy Wałęsę, czy nie obawia się przegranej. Odpowiedział: Nie, bo ja zawsze pójdę z większością. Czy można prościej pokazać problem, który mamy?

Czekamy, kiedy wreszcie PiS sobie pójdzie. To pewnie tylko sprawa czasu, kiedy ludzie sami z siebie zmienią się i przestaną ulegać propagandzie, staną się światlejsi, a wtedy wprowadzi się stopniowo takie porządki, które już dawno istnieją w bardziej cywilizowanych społeczeństwach. Politycy wyjdą wtedy naprzeciw postulatom ludu.

Kiedy byłem w jedenastej klasie, usiedliśmy kiedyś na przerwie i zastanawialiśmy się, co chcielibyśmy robić po maturze. Wypowiedzi były różne. Jedna z koleżanek powiedziała, że chciałaby zaraz przejść na emeryturę. I co powiecie? W końcu jej się udało! Trzeba tylko cierpliwie poczekać.

PIRS  http://studioopinii.pl

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: